„Należy kultywować szacunek dla sprawiedliwości, a nie dla prawa” – recenzja filmu „Konwój”

W ubiegły piątek, trzynastego stycznia, premierę miała najnowszy film w reżyserii Macieja Żaka – „Konwój” z Januszem Gajosem i Robertem Więckiewiczem w rolach głównych. Żak zajął się również scenariuszem, podobnie jak przy innych swoich obrazach (np. „Supermarket” z 2012r.). Jak wypadł ten film porównując do innych utworów polskich kinematografów?

"Konwój" - zdjęcie 1. (C) Jacek DrygałaCopyright: Jacek Drygała / Kino Świat

„Konwój” przedstawia historię Zawady (Robert Więckiewicz), funkcjonariusza Służby Więziennej, który po wielu życiowych przejściach ukrywa się przed światem zewnętrznym, by w swoim własnym, małym hermetycznym świecie przeżywać swoją dolę. Jego przełożony, dyrektor Nowacki (w tej roli Janusz Gajos) wydaje rozkaz, wedle którego Zawada ma w danym dniu zająć się przewozem niebezpiecznego więźnia z ich zakładu karnego w Warszawie do zamkniętego szpitala psychiatrycznego w Raciborzu. Oprócz niego do zadania z niebezpieczną enką przydzielony zostaje Berg (Przemysław Bluszcz), który Zawadę nie darzy zbyt dużą sympatią, nadgorliwy antyterrorysta Maciąg (Łukasz Simlat) oraz adept prawa, pełen ideałów Feliks (Tomasz Ziętek). Każdy z mężczyzna posiada odrębne, własne spostrzeżenia na świat oraz całkowicie różne problemy życiowe, co sprawia, że wspólną pracę nie mogą zaliczyć do szczególnie udanych przedsięwzięć.
Niebawem mężczyźni przekonają się, że narastające konflikty to dopiero szczyt góry lodowej, a cel pędzącej ku południowej Polsce więźniarki jest całkiem inny, niż dowiezienie więźnia w całości do szpitala. Okazuje się, że wymiar sprawiedliwości to jedno, jednak system penitencjarny to drugie. Konwój zamienia się w gehennę, a dyrektor więzienia musi sam wyruszyć w pościg za pojazdem, by zapobiec katastrofie, którą spowodowały jego decyzje.
Tylko czy mu się to uda?

"Konwój" - fot. 2Copyright: Jacek Drygała / Kino Świat

Mimo szumnych zapowiedzi i widowiskowego zwiastuna, „Konwój” wcale ekscytującym widowiskiem nie jest. Niestety, ten więzienny thriller w polskim wydaniu wypada naprawdę kiepsko, bliżej mu tutaj do dramatu psychologicznego; na tę opinię w większości przekłada się, niestety, dość słaby scenariusz. Żak zapewnia nam półtoragodzinny seans, w ciągu którego faktycznie oglądamy tylko przemieszczający się samochód, którego niezliczona ilość postojów przyprawia o ból głowy. Na domiar złego, widzowie mają wrażenie, iż oglądają kino nieme, gdyż główni bohaterowie są niezwykle lakoniczni, a najczęściej używane frazy zaliczane są do łaciny kuchennej. Na szczęście, najważniejszego w tym wypadku nie musimy usłyszeć wprost. Reżyser przedstawia realistyczne polskie podejście, które znane nam jest z własnej autopsji – chodzi tutaj o samosąd i zwykłą, ludzką moralność. Cała problematyka filmu skupia się bowiem na tym, kto i jak może wymierzać sprawiedliwość? Czym sprawiedliwość jest i co właściwie jest sprawiedliwe?  Filmowi zarzucić nie można także bardzo ponurego, przygnębiającego klimatu, który towarzyszy przez praktycznie cały seans.
Film z nudnawą fabułą ratuje jednak obsada aktorska – w tym wypadku jest to świetny duet Janusza Gajosa i Roberta Więckiewicza. Gajos w szczególności świetnie sprawdza się w roli stróża prawa – hipokryty, który nie wyraża zgody na odpuszczanie winy. Mimo tego nie jest w stanie odejść, pozostawić po sobie pustkę – na samym końcu ukazany jest on jako zwykły, bardzo słaby człowiek z bardzo dużą władzą.

"Konwój" - fot. 3Copyright: Jacek Drygała / Kino Świat

Żałuję strasznie, że praktycznie nie dano dojść do głosu świetnej Dorocie Kolak, której w „Konwoju” przypadła rola wiernej żony. Obok niej stoi inna postać kobieca – córka Nowackich, a żona Feliksa, Agnieszka Żulewska, która w filmie Żaka także spełnia tylko rolę manekina i odsłania nieco piersi, zapewne ku uciesze męskiej części widowni. Reżyser jednak dał radę zapanować nad wszystkimi aktorami, którzy w ostateczności w jego filmie prezentują świat pełen obłudy i fałszu oraz ludzi, w których z każdym dnie rośnie większy poziom gniewu, brutalności, hipokryzji…

"Konwój" - fot. 4 Copyright: Jacek Drygała / Kino Świat

Nie dajcie się oszukać na kinowe napisy w stylu „pełen zwrotów akcji pojedynek”, gdyż zwrotów akcji przy  najnowszym filmie Żaka można policzyć na palcach jednej dłoni. „Konwój” nie jest i prawdopodobnie nigdy nie będzie blockbusterem – kinowym hitem. Jeśli patrzeć na niego pod kątem innych polskich filmów, które wyszły do tej pory, to jest dobrze, ale bez szału. Natomiast patrząc ogólnie na to, co prezentują nam dystrybutorzy, to z pewnością znajdziecie lepszą pozycję do zobaczenia w ten weekend. Co jednak warto zauważyć, to to, że polska kinematografia zdecydowanie zmierza w coraz lepszym kierunku…

Macie jednak ochotę przekonać się sami, co myślicie o „Konwoju”? Koniecznie zarezerwujcie bilety już teraz w kinie:

 
 
 
 
Dziękuję sieci kin Cinema City za możliwość zobaczenia filmu.

1 thought on “„Należy kultywować szacunek dla sprawiedliwości, a nie dla prawa” – recenzja filmu „Konwój””

  1. Ja też jestem zawiedziona. Byłam z przyjaciółkami w poprzedni weekend i strasznie się wynudziłyśmy. :-(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *