W blasku księżyca, czyli recenzja „Moonlight”.

Tytuł ten znajdziemy w ośmiu nominacjach do tegorocznych Oscarów. Opowiada historię czarnoskórego chłopaka na trzech etapach jego życia. Na imię mu Mały, Chiron lub Black w zależności w jakiej sferze poznajemy głównego bohatera. Problemy z narkotykami, trudna sytuacja rodzinna, ciężkie życie ulicy. To tylko niektóre problemy z jakimi musiał zmierzyć się Chiron. Twórcy filmów postanowili dołączyć jeszcze jeden wątek. Homoseksualizm.

Copyright: Solopan

Odkładając politykę na bok, nie można jednak zapomnieć o odsłonie artystycznej filmu. Był on po prostu estetycznie piękny. Moonlight to niebiesko-fioletowy neonowy świat pełen niedopowiedzeń, w którym większą rolę odgrywają same spojrzenia niż wypowiedziane przez bohaterów słowa. Film w całości jest bardzo subtelny (pomijając dosyć wulgarną scenę na plaży), nie narzuca żadnych opinii, daje widzowi szansę, aby sam próbował zrozumieć jego przekaz. Produkcja jest wyciszonym świadectwem młodego i zagubionego chłopaka, który pragnie odnaleźć siebie oraz zrozumieć, jak działa otaczający go świat gdzie dominują siła i nałogi. Jest to bardzo osobista, momentami wręcz poetycka podróż, która ukazuje jak kształtował się chłopak wychowywany bez ojca, a mimo fizycznej obecności, także bez matki.

Copyright: Solopan

Bohaterowie pojawiają się i znikają, lecz nikt nie znajduje się tam bez przyczyny. Na początku filmu poznajemy Juana, który staje się, można powiedzieć, zastępczym ojcem dla Małego. Szybko okazuje się jednak, że jest on dużą częścią świata, który tak bardzo krzywdzi chłopca. Po raz ostatni widzimy go w pełnej dramatyzmu scenie konfrontacji z matką Chirona. Jego historia została w pewnym sensie urwana, lecz biorąc pod uwagę w jakim świecie prowadził swoje interesy, łatwo się domyślić dlaczego skończył tak a nie inaczej. Dlatego może też tak bardzo boli ta ironia na koniec filmu, gdy dowiadujemy się czym zajmuje się już dorosły Chiron. Pomimo wielu niedopowiedzeń, każdy wątek został zamknięty pozostawiając większe lub mniejsze pole do popisu naszej wyobraźni.

Copyright: Solopan

Wracając do Oscarów, niestety muszę zgodzić się z opinią, że nagrody te są bardzo polityczne. Często naprawdę dobre filmy omija szansa na zwycięstwo dlatego, że nie wpasował się w aktualną polityczną tendencję filmową. Trzeba przyznać, że ten film jest prawdziwym kąskiem dla Oscarów. Amerykanie Moonlight wychwalają, opinie Polaków idą w nieco inną stronę. W Polsce ten temat wydaje się bardzo kontrowersyjny. Nie ma się co dziwić, nie spotykamy się z taką tematyką na co dzień. W Stanach jest to już codzienność. Nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić was do obejrzenia tego filmu i wyrobienia sobie własnej opinii. Być może, tak jak w moim przypadku, będzie to tylko docenienie jego artystycznych wartości, a może poznacie historię, której jeszcze nigdy wcześniej nie słyszeliście. Trzeba przyznać, takich filmów jest niewiele.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *